
Pierwsze zamówienia i betoniarka jako myjka
Na trójmiejskim rynku pojawiły się pierwsze sokopijalnie, których właściciele mierzyli się z chronicznym brakiem czasu na mycie i obieranie marchwi. To od nich wpłynęły nasze pierwsze zamówienia — moja mama wraz z ciocią podjęły wyzwanie. Pierwszą marchew myliśmy w betoniarce, a do obierania służyła maszyna przypominająca kultową pralkę Frania. Gotowy produkt pakowaliśmy w czarne worki na śmieci oraz wiadra z wodą, a dostawy realizowaliśmy legendarnym Fiatem 126p.
Kolejnym kamieniem milowym była współpraca z kultowym barem mlecznym na gdańskim Przymorzu, żywiącym klientów 24 godziny na dobę. Zaczęliśmy dostarczać obrane ziemniaki w wodzie — w tamtych czasach absolutną nowość. Prawdziwym przełomem okazało się wejście Polski do Unii Europejskiej, które zmieniło standardy higieny i tempo pracy w gastronomii.









